Aby móc proponować swoim klientom najlepsze rozwiązania, które w pełni będą realizować założenia stawiane przed projektem, trzeba stale śledzić rozwój nowych technologii i trendów. Klient, któremu dobrze doradzimy to zadowolony klient, a więc ktoś kto nam ufa i do nas wróci. Dlaczego właśnie teraz o tym wspominam? Ponieważ geolokalizacja to temat o tak szerokim potencjale, tak mocno już zakorzeniony w różnych dziedzinach, że wstydem byłoby nie śledzić z uwagą kolejnych nowinek. Jeśli cofniemy się nieco w czasie, w CNN w 2009r. opublikowano trendowe prognozy na rok 2010 „10 Web trends to watch in 2010”. Dzisiaj, w drugiej połowie 2011 roku już wiemy, że ich autor był nie tyle jasnowidzem, co dobrym obserwatorem rynku.
Tym razem na tapetę bierzemy przykłady, jak można wykorzystać geolokalizację do angażowania ludzi poprzez element rywalizacji oraz nowy poziom elektronicznego ekshibicjonizmu.
Popatrz, jaki jestem szybki
Posiadasz telefon z GPS i z dostępem do Internetu? Lubisz biegać, pływać czy jeździć na rowerze? Serwis endomondo.com to raj dla aktywnych. Jest to przykład na to, że geolokalizacja może połączyć takie elementy jak portal społecznościowy, rywalizację, promocję firm, dziennik
treningów oraz po prostu dobrą zabawę. Wgrywając do swojego telefonu darmową aplikację Endomondo Tracker możemy podczas jazdy rowerem zarejestrować swoją trasę, która zostaje zapisana w naszym profilu na stronie www.
Trasa jest pokazywana w profilu w czasie rzeczywistym, co oznacza, że nasi znajomi mogą na bieżąco obserwować nasze poczynania. Aplikacja policzy naszą średnią prędkość, maksymalną prędkość, międzyczasy, wysokości i inne. Jedyne co należy zrobić przed rozpoczęciem sportowych
zmagań, to uruchomić aplikację, wybrać rodzaj dyscypliny i wcisnąć „Start”. Proste? Oprócz zapamiętywania swoich tras i śledzenia swoich postępów, można pochwalić się znajomym swoimi osiągnięciami publikując je na koncie facebook. Czy to nie jest idealna prowokacja do tego, aby
pobić czyjeś rekordy? O tym samym pomyślały firmy, które na portalu rzucają wyzwania typu „najwięcej kilometrów przejechanych na rowerze”. Nagrodami w rywalizacjach są produkty firmy np. buty Reebok. Ciężko lepiej trafić do grupy potencjalnych klientów. Jako dokładnie określone środowisko skupiające ludzi o zdeklarowanych pasjach, jest to idealne miejsce na prowadzenie kampanii reklamowych. Motyw sportu i rywalizacji to pole do popisu dla firm produkujących sprzęt sportowy, organizacji charytatywnych („bieg na rzecz...” itp.) oraz klubów zrzeszających amatorów danego sportu.
Fakt, że aplikacja Endomondo Tracker jest wykorzystywana na zawodach, np. kolarskich, a jednocześnie można jej używać biegając wieczorem dla własnej przyjemności i satysfakcji, świadczy o tym, że mimo coraz większemu rozwojowi technologii, są one coraz bardziej przystępne. Nazwa serwisu, czyli połączenie słów ENDO (od endorfin) oraz MONDO (świat), to tylko podkreślenie uniwersalnie pozytywnej energii, jaką daje sport. To z kolei idealna okazja, aby te emocje kojarzyć z markami promującymi się w serwisie poprzez angażowanie użytkowników w coś, co lubią i za co mogą otrzymać adekwatne do zainteresowań nagrody. Dla zainteresowanych krótki filmik z opisem działania aplikacji:
Jak zostać Mayorem w cywilu?
Wszyscy właściciele restauracji, kin, pubów czy sklepów powinni teraz wyobrazić sobie, że ich klienci oprócz tego, że przychodzą na piwo do ulubionego lokalu to jednocześnie rywalizują o status Mayora lokalizacji. Meldując się w pubie jednocześnie przyciągają swoich znajomych,
którzy być może nie mieli zamiaru odwiedzać dzisiaj tego miejsca. Brzmi abstrakcyjnie, niedorzecznie? Tzw. barowe „meble” (stali, znani już obsłudze i innym klientom bywalcy pubów) to teraz Mayorzy, a tradycyjne ustne polecenie lokalu ustąpiło miejsca śledzeniu na ekranie
komórki, gdzie znajdują się nasi koledzy. Użytkownicy aplikacji już od dawna dobrze wiedzą o czym mówię- o Foursquare.
Czy jarasz się geolokalizacją?
Facebook niedawno udostępnił w Polsce funkcję Facebook Places. Do udostępniania światu zdjęć, ujawniania zainteresowań, statusów związków, powiązań rodzinnych i miejsc pracy dołączyło informowanie o aktualnym miejscu, w którym przebywamy. Nasi znajomi ani na chwilę nie stracą
nas z oczu, zawsze będą wiedzieć, gdzie jesteśmy, aby móc do nas dołączyć albo skutecznie nas unikać
Dlaczego o tym wspominam? Otóż niedawno w Polsce przeprowadzono pierwszą akcję z użyciem FP. „Czy jarasz się Polską” to kampania, której elementy wykorzystują najnowsze trendy i czerpią z powszechnych już technologii. Cały proces został sprawnie rozplanowany i rozciągnięty w
czasie, a przy tym wszyscy świetnie się bawili. Pierwszym etapem było ogłoszenie o pracę jako „Wakacyjny Zwiadowca Kraju”. Rolą Zwiadowcy było jeżdżenie po Polsce i wyszukiwanie miejsc wartych odwiedzenia. W ten sposób zostały wyłonione i oznaczone miejsca, które miały być
podkładką pod następny etap - konkurs rozegrany przy pomocy Facebook Places. Jarający się Polską mieli dwa miesiące aby jeździć po kraju i meldować się w miejscach z wcześniej powstałej listy. Za każdy meldunek otrzymywało się punkty. Oczywiście wygrywał ten, kto zdobył ich największa ilość.
W telegraficznym skrócie - parę ciekawostek
- (za Technology Pioneer) w marcu 2011r. Forsquare posiadał 7.000.000 zarejestrowanych
użytkowników. W roku 2010 wzrost ilości użytkowników wynosił... 3400%, - w pierwszych dwóch tygodniach dostępności Facebook Places w Polsce Warszawiacy
meldowali się 6431 razy w 3580 miejscach. Dane pochodzą z infografiki przygotowanej
przez agencję FaceAd, - wg serwisu comscore.com (badanie z marca 2011) w Stanach, za pomocą różnych aplikacji
zameldowało się już 16,7 mln osób, - gra miejska Buffer Busters stworzona dla marki Vodafone to majstersztyk łączący w sobie
rzeczywistość rozszerzoną, fotokody, social media, geolokalizację oraz ogólnie pojetą
mobilność. Sami zobaczcie jak to działa:
Podsumuję krótko
Czekam co przyszłość przyniesie. Ciekawi mnie, jak w Polsce będą wykorzystywane kolejne możliwości, jakie dają nam technologie. Mam nadzieję, że doczekamy się kampanii na miarę Buffer Busters. Chętnie połapała bym wirtualne bestie, chociaż przenikanie się rzeczywistości tak samo mnie ciekawi jak odrobinę przeraża.
Ale to jeszcze nie koniec...
Są w życiu chwile, kiedy zapisywanie kolejnych osiągnięć w sporcie, notowanie tras przebytych w wakacje na górskich szlakach czy też tworzenie map zabytków traci na znaczeniu. Niektórzy kwestię zapamiętywania poprzez rejestrację tras wzięli sobie do serca i użyli jej w bardzo
praktyczny sposób. To się nazywa intensywna pubturystyka
Nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!





